„Przychodził wówczas od czasu nowy lekarz naczelny SS, który po bardzo pobieżnym badaniu wdawał się nieraz w rozmowę. Raz mi powiedział, że nie rozumie, jak może tak silnie akcentować swą polskość osoba, która jest nie tylko z matki Niemki, ale jeszcze ma i wygląd tak wybitnie germański. Zdębiałam. Tego mi jeszcze nikt nigdy nie powiedział. Odparłam, że jeśli chodzi o mój wygląd, to mam stanowczo rysy niearyjskie, skoro jestem wybitnie podobna do prababki Węgierki. Jeśli zaś chodzi o rasowość mego pochodzenia, to jestem kundlem europejskim ze względu na ilość narodów, od których pochodzę i które mu wyliczyłam. Pożegnał się szybko i już więcej o rasie nie mówił”.

K. Lanckorońska, Wspomnienia wojenne,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2002, s. 264.

 

Karolina Maria Adelajda Franciszka Ksawera Małgorzata Edina hr. Lanckorońska z Brzezia herbu Zadora urodziła się 11 sierpnia 1898 r. w austriackim Buchbergu koło Gars am Kamp w Dolnej Austrii. Jej ojcem był Karol Antoni Leon Ludwik hrabia Lanckoroński z Brzezia herbu Zadora, a matką trzecia żona hrabiego, prusko-śląska arystokratka Margarethe Eleonore Marie Caroline księżna von Lichnowsky. Rodzina Lanckorońskich na stałe wpisała się w historię Polski, bo – jak pisał historyk sztuki, prof. Lech Kalinowski – „z Brzezia Lanckorońscy byli od początku rodem herbowym, rycersko-szlacheckim, arystokratycznym. Szczerze oddani sprawom Rzeczypospolitej służyli im w czasie pokoju w urzędach ziemskich i grodzkich Korony, i dworskich oraz w Sejmie, a także w Senacie, w którym dziewiętnaście razy zasiadali”.

Pod wpływem naukowych pasji swego ojca i mecenatu, którym otaczał naukowców i artystów polskich, już od 1917 r., będąc uczennicą prywatnego gimnazjum benedyktyńskiego „Zu den Schotten” w wiedeńskim Freung, uczęszczała na uniwersytet. Uczestniczyła tam w wykładach z historii sztuki prowadzonych przez światowej sławy uczonego Maxa Dvořáka. Systematyczne studia pod jego kierunkiem podjęła po uzyskaniu świadectwa dojrzałości w 1920 r. Po śmierci swego mistrza kontynuowała je u Juliusza von Schloßera. 21 maja 1926 r. uzyskała doktorat na podstawie rozprawy Studien zu Michelangelos Jüngsten Gericht Und seiner künstlerischen Deszendenz (Studia na temat Sądu Ostatecznego Michała Anioła i jego artystycznego rodowodu).

Jako pierwsza w Polsce kobieta uzyskała habilitację z zakresu historii sztuki – w 1935 roku na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie na podstawie rozprawy „Dekoracja malarska kościoła Il Gesu w Rzymie”. Została zatrudniona na tej uczelni jako docent, kierownik katedry historii sztuki na Wydziale Humanistycznym. Jednocześnie pełniła funkcję sekretarza Towarzystwa Polskich Badań Historycznych we Lwowie.

Po wybuchu drugiej wojny światowej zaangażowała się w działalność konspiracyjną Związku Walki Zbrojnej i w maju 1940 roku przedostała się do Krakowa. Kiedy wybuchła wojna niemiecko-sowiecka z ramienia Rady Głównej Opiekuńczej objęła opieką około 27 tys. osób przebywających w więzieniach Krakowa, Tarnowa, Jasła, Sanoka, Nowego Sącza, Częstochowy i Piotrkowa Trybunalskiego. Od stycznia do maja 1942 r. koordynowała w Stanisławowie organizowanie pomocy dla 17 powiatów Galicji Wschodniej.

Za działalność konspiracyjną i „wrogość do Niemiec” aresztowana została podczas służbowego pobytu w Kołomyi i przewieziona do więzienia w Stanisławowie. To właśnie tam w maju 1942 roku  stała się bezpośrednim świadkiem znamiennego wyznania Hansa Krügera, hauptsturmführera SS odpowiedzialnego za mord profesorów lwowskich. Gestapowiec, będąc przekonany, że polska arystokratka żywa murów więziennych nie opuści  opowiadał jej o dokonanej dziesięć miesięcy wcześniej akcji eksterminacyjnej lwowskiej inteligencji, tak zwanej Sonderaktion Lemberg, kiedy to na Wzgórzach Wuleckich rozstrzelani zostali między innymi profesorowie: Kazimierz Bartel, Władysław Dobrzaniecki, Antoni Łomnicki, Kazimierz Vetulani oraz doktor Tadeusz Boy-Żeleński.

W następnych miesiącach więziona była we Lwowie i w Berlinie. Podczas blisko pięciomiesięcznego pobytu w lwowskim więzieniu przy ul. Łąckiego złożyła na ręce Komisarza SS do Polskich Spraw Politycznych, SS-Untersturmführera Waltera Kutschmanna, obszerną relację dotyczącą informacji usłyszanych od Krügera. Za pośrednictwem Kutschmanna relacja ta trafiła do samego Adolfa Hitlera i 26 września 1942 r. na rozkaz Heinricha Himmlera przewieziono Karolinę Lanckorońską koleją do berlińskiego więzienia na Alexanderplatz. Miała tam być świadkiem w sprawie dyscyplinarnej, wytoczonej komendantowi gestapo w Stanisławowie w związku z uzyskaną przez nią informacją o zabójstwie profesorów lwowskich, przy czym chodziło nie tyle o samą zbrodnię, ile o ujawnienie przez Krügera tajemnicy państwowej.

8 stycznia 1943 r., została przewieziona do obozu koncentracyjnego dla kobiet w Ravensbrück, gdzie otrzymała nr 16076. W dwa miesiące później komendant obozu Hauptsturmführer Fritz Suhren poinformował ją o zaistniałej pomyłce i celem zapewnienia jej lepszych warunków pobytu w obozie przeniósł ją do izolatki. Tam przebywała ponad siedem miesięcy. Chcąc dzielić los innych Polek, kilkakrotnie zabiegała o odesłanie do obozu. Wobec braku zgody komendanta podjęła decyzję o głodówce. Jej determinacja sprawiła, że 21 października pozwolono jej dołączyć do ogółu więźniarek Ravensbrück. Doświadczając z wraz z nimi skrajnych warunków codzienności życia obozowego, dzięki niezłomnemu charakterowi potrafiła poprzez różne formy działania i pomocy innym ratować godność ludzką i świadczyć o niej. Prowadziła m.in. wykłady z historii sztuki dla „królików doświadczalnych”, czyli kobiet, na których dokonywano niebezpiecznych eksperymentów medycznych.

Karolina Lanckorońska została zwolniona z obozu 5 kwietnia 1945 r., wraz z grupą 299 Francuzek, dzięki zabiegom prezesa Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, prof. Carla Jacoba Burckhardta.

Przebywając w Szwajcarii, Lanckorońska już w kwietniu 1945 roku przygotowała i złożyła na ręce prof. Burckhardta raport o sytuacji panującej w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück. Zagadnieniu temu poświęciła również opublikowany na łamach szwajcarskich czasopism naukowych artykuł w języku francuskim Souvenir de Ravensbrück i niemieckim Erlebnisse aus Ravensbrück. W sierpniu w Rzymie sporządziła meldunek o przebiegu swego aresztowania, który złożony został gen. Władysławowi Andersowi, jako Naczelnemu Wodzowi Polskich Sił Zbrojnych, oraz Kazimierzowi Papée, ambasadorowi RP przy Stolicy Apostolskiej. W tym okresie zaczęła spisywać swoje wspomnienia, które we fragmentach drukowane były w londyńskiej prasie polskiej – w „Wiadomościach” i w „Orle Białym”.

Ukształtowana decyzjami zapadłymi w Teheranie, Jałcie i Poczdamie sytuacja polityczna Polski po II wojnie światowej wpłynęła na decyzję Lanckorońskiej o wyborze życia na emigracji.  Wstąpiwszy do II Korpusu gen. Andersa jako public relations officer, dzięki posiadanym w środowiskach naukowych i uniwersyteckich Włoch i Wielkiej Brytanii koneksjom troszczyła się o zapewnienie demobilizowanym żołnierzom wykształcenia.

Wraz z ks. Walerianem Meysztowiczem w Rzymie 10 listopada 1945 r. powołała do życia Polski Instytut Historyczny . Odtąd, zrezygnowawszy z własnych badań nad dziejami sztuki, wraz z gronem swych współpracowników poświęciła się studiom nad dziejami Polski, czemu miały służyć kwerendy prowadzone w Archiwum Watykańskim i innych archiwach Zachodu . W 1967 r., w trosce o skuteczniejsze wspieranie rozwoju niezależnej nauki i kultury polskiej, powołała do życia w Szwajcarii Fundację z Brzezia Lanckorońskich, wywodzącą się z od utworzonego w 1960 r. przez jej brata, Antoniego Lanckorońskiego, Funduszu im. Karola Lanckorońskiego.

Będąc w sposób pośredni jedynym polskim świadkiem zbrodni Krügera, Lanckorońska znacząco przyczyniła się do ujawnienia prawdy o mordzie dokonanym na profesorach lwowskich na Wzgórzach Wuleckich. W 1946 r. przesłała byłemu rektorowi Uniwersytetu Lwowskiego Stanisławowi Kulczyńskiemu swoją relację o przeżyciach z lat 1941–1945. Dokument ten został opublikowany w 1977 r. i jest powszechnie znany jako tzw. Raport Karli Lanckorońskiej.

W 1967 r. powróciła do dramatycznych przeżyć z okresu wojny. Zetknąwszy się w 1966 r. z zamieszczonymi w londyńskiej prasie polskiej informacjami o toczącym się przed sądem w Münster procesie przeciw Hansowi Krügerowi – oskarżonemu o popełnienie mordu na Żydach stanisławowskich – postanowiła zeznawać w sprawie jako świadek. Dwukrotnie kierowała do niemieckich władz sądowych prośby o przesłuchanie. Dopiero groźba zamieszczenia treści tych listów w szwajcarskiej prasie sprawiła, że zdecydowano się przesłuchać ją w charakterze świadka. Rozprawa, w której uczestniczyła Karolina Lanckorońska, odbyła się 28 kwietnia 1967 r. Jej zeznanie trwało blisko godzinę. Po zrelacjonowaniu przeżyć w Stanisławowie, gdy podjęła zagadnienie zamordowania profesorów lwowskich – przewodniczący składu sędziowskiego przerwał tok jej zeznań. Wezwał ją do skrócenia wypowiedzi, zarzucając brak ich związku z istotą procesu. Spotkało się to jednak z protestem sędziów przysięgłych, którzy wyrazili chęć wysłuchania szczegółów sprawy mordu lwowskiego Zeznania Lanckorońskiej, których moc dowodowa wsparta została okazaniem sądowi stosownych dokumentów, zaciążyły na dalszym przebiegu rozprawy. Po kilku jedynie, mniej istotnych pytaniach przewodniczącego i prokuratora obrońca milczał, sam zaś oskarżony nie śmiał zaprzeczyć zeznaniom świadka.

Po rozprawie, w godzinach popołudniowych, odbyła się konferencja z udziałem prasy niemieckiej i żydowskiej oraz Radia Wolna Europa. Uwaga dziennikarzy niezwiązanych ze środowiskiem polskim koncentrowała się na kwestiach żydowskich, z pomijaniem sprawy profesorów lwowskich. Zakończenie konferencji – oddające istotę jej przebiegu i obnażające stosunek ówczesnych władz PRL do zbrodni popełnionych na Polakach z Kresów Wschodnich – Karolina Lanckorońska opisała następująco: „[…] Delegatka Niemieckiego Czerwonego Krzyża zapytała mnie, dlaczego Polacy się o swoich zamordowanych nie upominają. Pytanie zrozumiałe, skoro w tym jednym procesie przesłuchano już przeszło stu świadków żydowskich, a ja byłam pierwszym świadkiem polskim. Wszyscy dziennikarze na konferencji też zapewniali, że o dzisiejszej sensacji – mordzie profesorów lwowskich – nikt w Niemczech jeszcze nie słyszał… Odpowiedziałam wymijająco, że przyczyną tego milczenia ze strony polskiej jest zapewne brak stosunków dyplomatycznych między Polską Ludową a Niemiecką Republiką Federalną. Nie chciałam tłumaczyć, że nie wątpię, że Polskę Ludową nic nie obchodzą ci, którzy życie dali za Rzeczpospolitą na ziemiach wschodnich, dziś utraconych”.

Życie i działalność Karoliny Lanckorońskiej stały się znane szerszemu ogółowi społeczeństwa polskiego dzięki przemianom politycznym na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Dnia 26 października 1994 r. ofiarowała ona narodowi – „w hołdzie Rzeczypospolitej Wolnej i niepodległej” – bezcenny dar. Stanowiła go pochodząca z rodowych zbiorów odziedziczonych po ojcu kolekcja dzieł sztuki i muzealiów: obrazów, mebli, archiwaliów i innych pamiątek rodzinnych. Wzbogaciły one zasoby Zamku Wawelskiego (m.in. ponad 80 obrazów gotyckich i renesansowych, z których 79 to dzieła reprezentujące ważniejsze szkoły włoskie od XIV do XVI w.); Zamku Królewskiego w Warszawie (m.in. cenne obrazy należące niegdyś do kolekcji króla Stanisława Augusta, wśród nich dwa autorstwa Rembrandta: Uczony przy pulpicie – znany też jako Ojciec żydowskiej narzeczonej i Dziewczyna w kapeluszu – określany również tytułem Żydowska narzeczona), a niektóre z eksponatów trafiły do Biblioteki i Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Muzeum Narodowego i Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

W kolejnych latach zbiory polskie wzbogaciły się o dalsze dary Karoliny Lanckorońskiej. Wśród nich znalazły się m.in. przekazane PAU w 1997 r. zbiory rodzinnej Biblioteki Rozdolskiej oraz, odzyskany po pół wieku i przekazany muzeum wawelskiemu w 2000 r., obraz Dossa Dossiego Jowisz, Merkury i Cnota – drugie po Damie z gronostajem Leonarda da Vinci najcenniejsze płótno renesansowe w Polsce.

Kiedy miesięcznik „Znak” rozesłał do wybitnych postaci polskiej kultury ankietę z pytaniem: „Czym jest polskość” Karla Lanckorońska odpowiedziała najkrócej: „Polskością jest dla mnie świadomość przynależności do narodu polskiego. Uważam, że należy dać możliwie konkretne dowody tej świadomości, natomiast nie rozumiem potrzeby jej analizy”.

Karolina Lanckorońska zmarła w Rzymie w wieku 104 lat 25 sierpnia 2002 r. Została pochowana na rzymskim cmentarzu Campo Verano w Vecchio Reparto w cudzoziemskiej kwaterze 38, potocznie zwanej riquadro stranieri.

Grób przykrywa płyta z napisem:

CAROLINA DE BRZEZIE LANCKOROŃSKA, 11 VIII 1898 25 VIII 2002 ROMAE, GENTIS SUAE POLONAE ULTIMA – „z polskiego rodu ostatnia”.

Oprac. na podstawie:

Stanisław A. Bogaczewicz,  „Życie i dzieła Karoliny Lanckorońskie j (1898–2002)”, IPN Wrocław

Norbert Wójtowicz, „Karolina Lanckorońska (1898 – 2002) (cykl „Patroni naszych ulic” Instytutu Pamięci Narodowej)

K. Lanckorońska, „Wspomnienia wojenne”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2002