Pruska wojskowość drugiej połowy XIX i początku XX wieku to zjawisko, które nawet mierzone skalą ówczesnych, skrajnie nieraz zmilitaryzowanych społeczeństw było czymś absolutnie wyjątkowym. Armia, wiodąca swe tradycje od Wielkiego Elektora i Fryderyka II, a zreformowana w początkach XIX w. przez Scharnhorsta, Gneisenaua czy Boyena nadawała wtedy ton całości życia, we wszystkich prawie jego aspektach. Widok wojskowego munduru był wówczas codziennością, a noszący go – otoczony respektem i atencją. Zwycięstwa w 1864 r. wojnie z Danią o Szlezwik i Holsztyn, z Austrią w 1866 r. czy wreszcie to największe – z Francją w latach 1870-71 dodały pruskiej, a później zdominowanej przez nią niemieckiej armii dodatkowego nimbu. Nie inaczej pruski mundur odbierany był na Górnym Śląsku. O dziejach śląskich regimentów w czasach cesarstwa w sobotę, 25 marca, podczas wykładu towarzyszącego wystawie Z Bogiem, za króla i ojczyznę… mówić będzie historyk, dr Grzegorz Bębnik.  

Stacjonujące na Górnym Śląsku tu pułki, wchodzące w skład VI Korpusu pruskiej armii nie były jednakże jedynymi, w których służyli Górnoślązacy. Wspólna prowincja śląska rozciągała się wówczas od Mysłowic po Hoyerswerdę, więc mieszkaniec Gliwic, Rybnika czy Pszczyny równie dobrze trafić mógł do jednego z pułków we Wrocławiu, lub choćby Jeleniej Górze. Mógł również służyć w ogólnoniemieckiej flocie lub oddziałach kolonialnych. To już jednak inna historia.