Przed nami XVI edycja Gliwickich Dni Dziedzictwa Kulturowego organizowanych przez Muzeum w Gliwicach. Przedsięwzięcie odbywać się będzie 22 i 23 września pod hasłem: „Mój dom jest moją twierdzą – gliwickie rezydencje miejskie w XIX i 1. poł. XX w.”. W XIX stuleciu nastąpił rozkwit rezydencjonalnego budownictwa miejskiego, co wiąże się z rozwojem przemysłu i szeroko pojętej działalności gospodarczej. Górny Śląsk, znajdujący się w awangardzie ówczesnej industrializacji, poszczycić się może wieloma obiektami tego rodzaju. Pochodzące z tamtego czasu wille i reprezentacyjne kamienice do dziś budzą zachwyt różnorodnością architektury i stylistyką, bogactwem form dziewiętnastowiecznego historyzmu i eklektyzmu czy dwudziestowiecznego modernizmu. Za szczególnie interesujące – ze względu liczbę, a także stan zachowania – uznać można obiekty znajdujące się w Gliwicach. Podczas XVl edycji Gliwickich Dni Dziedzictwa Kulturowego proponujemy publiczności zorganizowaną, nieodpłatną formę zwiedzania kilkunastu rezydencji miejskich. Będą to między innymi wille usytuowane przy ul. Rybnickiej oraz przy Parku Chopina, wille należące niegdyś do burmistrzów gliwickich, a także okazałe kamienice z 2. połowy XIX  i  1. tercji XX wieku. Koordynatorem tegorocznej edycji Gliwickich Dni Dziedzictwa jest Anna Kwiecień, historyk sztuki, starszy kustosz Muzeum w Gliwicach.

Maksyma „My home is my castle” angielskiego prawnika i polityka sir Edwarda Coke’a (1552–1634), dotycząca pierwotnie praw właściciela we własnym domu, a szczególnie prawa do obrony koniecznej przed napaścią, została spopularyzowana przez wieki i funkcjonuje w dzisiejszych czasach już jako aforyzm. Dla każdego człowieka jego dom jest zamkiem i twierdzą, powinien być miejscem bezpiecznym, służącym w pełni domownikom, miejscem wypoczynku, gdzie można schronić się przed męczącym szumem otaczającego świata. Podczas zwiedzania wybranych obiektów będziemy mieli okazję przyjrzeć się jak ta idea była realizowana ponad sto lat temu w Gliwicach. Szczególnie w XIX wieku nastąpił rozkwit rezydencjonalnego budownictwa miejskiego, co było związane z rozwojem przemysłu i szeroko pojętej działalności gospodarczej. Wśród przemysłowców i przedsiębiorców pojawiła się silna potrzeba określenia własnej tożsamości, szczególnego podkreślenia majętności i wysokiej pozycji społecznej, co dodatkowo mogło być realizowane poprzez formę i styl budowanych dla siebie reprezentacyjnych domów – w duchu modnych wówczas historyzmów, a w XX w. już pod wpływem nurtów ogólnie określonych jako modernistyczne. Dziewiętnastowieczna tęsknota za domem, który byłby prywatnym zamkiem, twierdzą przejawiała się w tzw. kostiumach budynków, czyli ich zewnętrznych „powłokach”, cechach stylistycznych, które określamy dzisiaj jako neogotyckie, neorenesansowe, neobarokowe, czy neoklasycystyczne, czasami w wersjach zupełnie dowolnych, łączących cechy różnych stylów minionych epok.  Z końcem XIX i początkiem XX w. do architektury miejskiej wielu miast europejskich śmiało wkroczyła secesja. W przypadku gliwickich rezydencji willowych obserwujemy jednak przewagę form kończącego się wówczas stulecia, co świadczyłoby o pewnym konserwatyzmie, secesja natomiast odważniej pojawiła się w dekoracji kamienic i śmiało zakomponowanych witrażach. Nowe nurty nadchodzą dopiero w latach 20. XX w., gdy powstają budynki o cechach art déco i szeroko pojętego modernizmu – mówi Anna Kwiecień.

Zwiedzimy 23 obiekty – głównie wille miejskie, ale i cztery kamienice, wybrane spośród licznych w Gliwicach ze względu na swoją stylistykę, rozmach inwestycji, piękny ogród lub wyjątkowe osobowości ich mieszkańców.  Gliwickie wille miejskie budowane początkowo jako domy mieszkalne dla jednej rodziny, w wyniku różnych okoliczności zmieniały często właścicieli, a jeszcze na przełomie XIX i XX wieku bywało, że zmieniały swoje funkcje. Stawały się np. ogólnodostępnymi klinikami lub szpitalami prywatnymi, czy przejęły rolę apartamentów dla wysokich urzędników przedsiębiorstw przemysłowych i fachowej kadry technicznej, zwłaszcza od lat 20. XX w., gdy bardzo wiele gliwickich kamienic i willi wykupiła spółka Obereisen, czyli Oberschlesische Eisen-Industrie AG für Bergbau und Hüttenbetrieb Gleiwitz, wchłonięta następnie przez większy koncern.

Podczas zwiedzania, w oparciu o opracowane historie obiektów może uda nam się uzyskać obraz tego, w jaki sposób mieszkali zamożniejsi gliwiczanie w okresie czasu od ostatniej ćw. XIX w. do 1. tercji XX w.,  czy ich domy były zamkniętymi enklawami, za szczelnymi ogrodzeniami, w otoczeniu mniejszych lub większych ogrodów, parków, czy jednak – mimo pewnej zachowanej odrębności – wpisywały się płynnie w pejzaż, dodając Gliwicom wielkomiejskiego charakteru. Do kogo należały gliwickie wille i wybrane do zwiedzania bogatsze kamienice? Głównie do przemysłowców, handlarzy, mistrzów i przedsiębiorców budowlanych, inżynierów oraz wyższej kadry technicznej okolicznych kopalni czy zakładów przemysłowych. Ale wśród wybranych do tegorocznego zwiedzania rezydencji znajdują się także willa burmistrza Gliwic, domy doktora medycyny i dyrektora szkoły, dwie rezydencje gliwickiej dynastii wydawców i drukarzy Neumannów oraz willa słynnego architekta, który zatrzymał się na kilka lat właśnie w Gliwicach. Zapraszamy do kolejnej wędrówki po mieście w ramach Gliwickich Dni Dziedzictwa Kulturowego. Dowiemy się między innymi, gdzie w Gliwicach mieszkał najzacniejszy mistrz ciesielski, jaką rezydencję wybudował sobie mistrz malarski, gdzie dokładnie założono unikatowy, magiczny ogród w ścisłym centrum miasta, gdzie w funkcjonowało Inhalatorium i czyj dom chroniła rzeźba św. Jerzego mówi Anna Kwiecień.