W mitologii Aborygenów  Czas  Snu  to moment tworzenia, w którym przodkowie-bohaterowie i zwierzo-ludzie wykreowali obecną rzeczywistość.  W naszej kulturze sny zazwyczaj lokujemy po stronie tego, co złudne i nierealne,  nawet jeżeli  czasem wertujemy opasłe tomiszcza senników.  A  jak rozumiało sen i jego rolę dwu najbardziej wpływowych psychologów XX wieku? O tym porozmawiamy przy filiżance zielonej herbaty w niedzielę, 15 kwietnia, podczas kolejnego spotkania z cyklu Zofia w Muzeum.

Zygmunt Freud,  który pojęcie nieświadomości na stałe wprowadził do psychologii, uważał sen za wrota do niej. Treść marzenia sennego miała jego zdaniem zawierać zakamuflowane życzenia, często o konotacji seksualnej, których nie dopuszczamy do siebie na jawie.  Z kolei jego uczeń, Carl Gustaw Jung,  traktował sen jako radę, której za pośrednictwem symboli i obrazów udziela nam nieświadomość.  W przeciwieństwie do swojego nauczyciela twierdził, że sen się sam objaśnia i że wcale niczego nie ukrywa.  Wręcz przeciwnie – sny dotyczyć mają tych problemów i trudności, na które zamykamy oczy w świetle dnia. Na szczęście w nocy, w trakcie snu, jest to już niemożliwe.

Wstęp wolny, ilość miejsc ograniczona

Organizator:  Muzeum w Gliwicach

Poniżej streszczenie wykładu wygłoszonego 15 kwietnia.

Freud, Jung i marzenie senne

Zapadamy w sen. Ciemność, cisza, a potem feeria przechodzących w siebie obrazów i płynna rzeczywistość.  Jej realność nie budzi naszych wątpliwości aż do momentu, kiedy przedrze się przez nią poranny dźwięk budzika. I porzucamy marzenie senne równie niedbale, jak zmiętoszoną piżamę na brzegu łóżka. Czy słusznie? Zdaniem Zygmunta Freuda i jego ucznia,  Carla Gustawa Junga,   jednych z najważniejszych psychologów XX wieku, sny zasługują na niezwykłą uwagę. I choć ostatecznie Jung wypracował własną, różną od psychoanalitycznej – freudowskiej, koncepcję roli i zadań, jaką w psychice spełniają marzenia senne, obaj zgodnie twierdzili, że sny to wrota do naszej nieświadomości.

Czym jest nieświadomość i dlaczego jest tak ważna? Freud, który pojęcie nieświadomości wprowadził do psychologii, rozumiał przez nią zbiór tych treści psychicznych, których nie jesteśmy świadomi, również dlatego, że dla nas samych są one nie do zaakceptowania: to, czego w sobie się wstydzimy, nasze słabości czy też dążenia niezgodne z obowiązującymi w społeczeństwie normami i moralnością. Nieświadomość była dla Freuda przede wszystkim  ciemną głębią sił i pokus, biologicznych popędów, wśród których dominowało libido (łac. „żądza”) –  szeroko rozumiany popęd seksualny. Twórca psychoanalizy nakreślił dosyć przygnębiający obraz istoty ludzkiej, miotającej się pomiędzy frustracją wynikającą z niezaspokajania grzesznych pragnień, a poczuciem winy, kiedy im ulegała. Jaka rolę w tej perspektywie pełniło marzenie senne?  Śnimy zawsze o tym, czego nam brakuje – świnia śni o żołędziach, gęś o kukurydzy – pisał Freud. Zadaniem snu było rekompensować niemożność zaspokajania  pragnień na jawie. Ponieważ zaś restrykcyjne społeczeństwo uniemożliwia człowiekowi realizowanie się w wymiarze seksualnym – pamiętajmy, że Freud swoją koncepcję tworzył na początku XX stulecia, gdy normy moralne były o wiele bardziej surowe niż dziś – sny dotyczą najczęściej miłosnego spełnienia. Jednak nawet podczas snu nieświadome pragnienia poddawane były wewnętrznej cenzurze, a ich treść ujawniała się za pośrednictwem symbolu. Dla Freuda sen był inteligentnym zniekształceniem, które można było odwrócić. Zgodnie z opracowanym przez niego na potrzeby psychoanalizy sennym dekoderem, jeśli ktoś śnił, że tańczy z kimś, że wspina się na strome schody, że lata, że jeździ konno, że gra na fortepianie albo wykonuje inną rytmiczną czynność, w której stopniuje się napięcie – w rzeczywistości śnił o akcie miłosnym.
Również Jung sądził, że sen to moment, w którym przemawia do nas nieświadomość, nie zgadzał się jednak z Freudem, iż zdominowana jest przez pragnienia natury seksualnej. Jego zdaniem nieświadomość – obok wypartych treści osobniczych, których również nie da się sprowadzić do myśli o seksie, zawierała w sobie wzorce i postaci wspólne dla całej ludzkości. Jung nazwał je archetypami. Była tam Wielka Matka, Mędrzec, Bohater pokonujący Smoka… Mózg, mówił Jung, podobnie jak ciało (wystarczy wspomnieć kość ogonową, czy fakt, że nasze kanały uszne wykształciły się ze skrzeli) ma w sobie relikty i wspomnienia przeszłości, ma swoją historię, a w nieświadomości zbiorowej, wspólnej nam wszystkim, zgromadzona jest mądrość odwiecznych pokoleń. Właśnie dlatego na pytanie, jak traktować sny Jung odpowiadał: Trzeba sobie wyobrazić, że jest się niczego nieświadomym dzieckiem czy młodzieńcem, który staje przed liczącym sobie dwa miliony lat mężczyzną czy matką, i pyta: „Co o mnie sądzisz?” A on lub ona odpowiada na to…  W jego opinii sen nie jest czymś zniekształconym i niczego nie ukrywa – to my nie rozumiemy jego języka. Natura nie błądzi, twierdził Jung,  jeśli nie rozumiem snu, to znaczy, że mój umysł jest zniekształcony i wzbrania mi właściwego osądu i oglądu rzeczy. Jakie jest zatem według Junga zadanie snu? Marzenie senne zawsze odnosi się do problemu śniącego, problemu źle ocenionego przez świadomość. Jest znakiem , wskazówką, że człowiek nie żyje zgodnie z nieświadomą sytuacją, że zboczył z wytyczonej mu drogi. (…)Sny są reakcją na nasze świadome nastawienie, zachowują się tak, jak ciało, gdy zjemy za dużo – pisał Jung.   I zwracał uwagę, że zawsze, gdy nam się śni, że się spóźniamy, że na drodze piętrzy się 100 różnych przeszkód, to jest to dokładnie tak, jak wygląda sytuacja w rzeczywistości. Z tego powodu koszmarom sennym należy przypisać funkcję alarmu, wskazującą rangę problemu. Sen to według Junga rada, jakiej udziela nam nieświadomość, wskazując te aspekty naszego życia, od których najchętniej na jawie odwracamy wzrok.   Wiele przemawia za tym, że warto się w nią wsłuchać.
Ewa Chudyba, historyk filozofii, Muzeum w Gliwicach

Zainteresowanym polecam: Z. Freud, Wstęp do psychoanalizy, C.G. Jung, Podstawy psychologii analitycznej.Wykłady tavistockie