Zofia w Muzeum: O ukrytym znaczeniu baśni

Wszyscy – bez względu na wiek – lubimy ich słuchać. Po pierwsze dlatego, że zawsze kończą się dobrze. Lewis Caroll nazwał je darem miłości, bo dodają otuchy i budzą nadzieję na przyszłość. Mircea Eliade pisał, że w baśniach odnajdujemy wzorcowe obrazy życia ludzkiego, które nadają mu sens i wartość. Zdaniem psychoanalityków baśnie towarzyszą nam w trudnej, najeżonej niebezpieczeństwami drodze do dojrzałości , pomagając przezwyciężać wewnętrzne konflikty. Czego uczą nas Czerwony Kapturek, Kopciuszek, historia Karen i jej czerwonych trzewiczków, Żabi król  czy Śnieżka – o tym podczas  kolejnego spotkania z cyklu Zofia w Muzeum.

W medycynie hinduskiej osobie cierpiącej na rozstrój umysłowy opowiada się baśnie – podobny zabieg stosowali egipscy kapłani. To dzięki opowieściom snutym przez tysiąc i jedną noc  Szecherezada uleczyła zniechęconego do życia i przepełnionego nienawiścią do kobiet króla Szajchira, zdradzonego przez pierwszą żonę. Utożsamiając się z bohaterem baśni i przeżywając jego losy uwalniamy się od określonych, ciążących i trudnych a uprzednio niejasnych treści psychicznych – pisał Bruno Bettelheim, psycholog i psychoanalityk, autor książki „Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni”, w oparciu o którą przygotowany został majowy wykład. Baśnie dają do zrozumienia, że pomyślne, pełne satysfakcji życie dostępne jest każdemu – lecz jedynie wówczas, gdy nie ucieka się przed pełnymi niebezpieczeństw życiowymi zmaganiami, bo tylko one pozwalają odkrywać nasze prawdziwe „ja”. A ponieważ proces dojrzewania nie kończy się w momencie przekroczenia granicy pełnoletniości, tylko toczy się nieustannie, nigdy nie jest za późno, by zacząć słuchać baśni.

Wstęp wolny, ilość miejsc ograniczona

Organizator:  Muzeum w Gliwicach

zofia 4

Poniżej skrót wykładu wygłoszonego 11 maja

O ukrytym znaczeniu baśni

Utożsamiając się z bohaterem baśni i przeżywając jego losy uwalniamy się od określonych, ciążących i trudnych a uprzednio niejasnych treści psychicznych – pisał Bruno Bettelheim, psycholog i psychoanalityk, w książce „Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni”. Ponieważ  przemawiają one za pośrednictwem symboli,  zwracają się równocześnie do świadomej i nieświadomej sfery umysłu, co jest szczególnie istotne w przypadku dziecka, którego świadome „ja” dopiero się kształtuje. Jeżeli wyłożylibyśmy dziecku szczegółowo, jaki sens ma mieć dla niego baśń, zniszczylibyśmy całą jej wartość  – polega ona bowiem na tym, że dziecko samo, w sposób intuicyjny odkrywa jej ukryte znaczenia i z ich pomocą „przepracowuje” kłębiące się w nim, często sprzeczne uczucia i pragnienia. „Przepracowanie” zabiera zazwyczaj trochę czasu, dlatego dosyć często zdarza się, że dzieci mają swoją jedną, ulubioną bajkę, którą każą opowiadać sobie wciąż od nowa. Niezwykle istotne w „baśniowej terapii” jest samo opowiadanie baśni przez rodziców, które upewnia dziecko, że akceptują oni zawarte w niej treści.  Równie ważne jest, którą z wersji baśni się opowiada. Zdaniem Bettelheima największe bogactwo treści zawierają baśnie Braci Grimm, a nie w ich wyładzone i ugrzecznione wersje, jakie znajdziemy chociażby u Disneya. Nie należy również pomijać  mrożących krew w żyłach szczegółów, takich jak obcięcie przez kata stóp Karen, by uwolnić ją od roztańczonych czerwonych trzewiczków, które w żaden inny sposób nie dawały się zdjąć. Psychoanalityk Calrissa Pinkola Estez, która w baśniach poszukiwała archetypu kobiecości, obecność drastycznych epizodów uważa za niezwykle istotną: Drastyczny epizod komunikuje nieuniknioną psychiczną prawdę – prawdę tak doniosłą, by zawarte w niej ostrzeżenie na pewno dotarło do odbiorcy. Brutalny motyw to stary sposób, który ma wstrząsnąć wyobraźnią i skierować uwagę na doniosłe przesłanie – napisała w książce Biegnąca z wilkami. Ale baśń nie ma na celu przestraszyć – przeciwnie,  zwraca uwagę dziecka, że walka z poważnymi trudnościami jest w życiu nieunikniona, ale jeśli się nie ucieka przed nią, lecz niewzruszenie stawia czoła niespodzianym i często niesprawiedliwym ciosom, w końcu odnosi się zwycięstwo… Z wnikliwej analizy,  której w „Cudowne i pożyteczne…” Bruno Bettelheim poddaje opowieści kształtujące nasze dzieciństwo, przywołać tu można jego najogólniejsze wnioski:

Kopciuszek to baśń o odkrywaniu i akceptowaniu własnej tożsamości, także w sferze płci. Pantofelek, jako symbol waginalny, reprezentuje kobiecość. Kiedy królewicz okazuje, jak cenny jest dla niego zgubiony przez  bohaterkę pantofelek, daje dowód uczuć, jakie jej kobiecość w nim budzi. Nikt jednak, nawet baśniowy królewicz, nie może wyręczyć bohaterki w zaakceptowaniu własnej płci – dlatego to sam Kopciuszek wkłada otrzymany od królewicza  pantofelek na stopę.

Czerwony Kapturek  mówi o tym, że gdyby w nas samych nie było czegoś, co sprawia, że pociąga nas wielki i zły wilk, nie miałby on nad nami żadnej władzy. Dlatego ważne jest, by pojąć, jego naturę i zrozumieć, na czym polega jego urok. Baśń wskazuje również, że źle jest dla młodej dziewczyny, kiedy jej matka i babcia rezygnują na jej rzecz z własnego uroku, obdarzając ją czerwonym czepeczkiem, który przydaje jej zbyt wiele czaru.

Śpiąca Królewna  to baśń, która ukazuje, że do największych dokonań może prowadzić długi okres spoczynku, kontemplacji i skupienia wewnętrznego. W wielu baśniach bohater, aby stać się sobą, musi dokonać wielkich czynów – w Śpiącej Królewnie uwydatniona zostaje myśl, że dla osiągnięcia tego celu potrzebne jest długie skupienie wewnętrzne.

Ewa Chudyba,

historyk filozofii, Muzeum w Gliwicach

Bibliografia:

B. Bettelheim, „Cudowne i pożyteczne. O znaczeniu i wartościach baśni”.

C. Estez, „Biegnąca z wilkami”.