Muzeum w Gliwicach zaprasza na spotkanie z filozofią.
Będzie wykład, dyskusja i zielona herbata.

….ponieważ pewne problemy są aktualne od zawsze, a pytania o
– istotę rzeczywistości,
– prawdę,
– możliwości poznawcze człowieka i meandry jego psychiki,
– znaczenie symboli i rytuałów tworzących przestrzeń kulturową
wciąż intrygują. Zapraszamy na pierwsze spotkanie z cyklu, w którym dyskutowane będą zagadnienia z pogranicza filozofii, psychologii i wiedzy o kulturze.  Zostaną one dobrane tak, by stanowić przekrojową prezentację pytań i odpowiedzi, które człowiek zadaje sobie od momentu, gdy stał się świadomy sam siebie. Inaczej mówiąc  to cykl dla tych, którzy wciąż  próbują zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi.

Wykład – tak na początek i nie całkiem bez związku z miesiącem, w którym królują zakochani:
„Co to jest miłość i dlaczego filozofia ma z nią coś wspólnego” wygłosi historyk filozofii – Ewa Chudyba

Zapraszamy!

Wstęp wolny.

Poniżej zapis wykładu, który odbył się 07.02 w Willi Caro

Eros i filozofia

Co wspólnego ma filozofia z miłością, która – jak głosi Pieśń nad pieśniami – jest równie potężne jak śmierć? Związek odnajdujemy nie tylko w  samej nazwie – bo fileo to po grecku miłować, a sophia oznacza mądrość. Także najsłynniejszy filozoficzny dialog starożytności  –  „Uczta” Platona – poświęcony jest próbie zdefiniowania zagadkowej natury Erosa.

Eros – zanim przybrał postać pulchnego, skrzydlatego bobasa z łukiem i strzałami,  przez  starożytnych był uważany za jednego z najstarszych bogów. W poemacie Hezjoda, pochodzącym z VII wieku pne, Eros to kosmiczna moc, która wyłania się z  Chaosu. Chaos nie oznacza tu jednak nieporządku, ale szczelinę, rozwarcie, przepaść.  To z niej wyrasta siła, która jednoczy i dzięki której rodzą się bogowie – Eros. Tak więc pierwsze, jeszcze przedfilozoficzne rozumienie Erosa wiąże się z uznaniem go za potęgę, która zapobiega rozpadowi świata. W samej „Uczcie”,  której bohaterowie podczas biesiady wygłaszają mowy pochwalne na cześć Erosa, przywołany zostaje inny poświęcony mu mit, tym razem wywodzący się z tradycji orfickiej. Zgodnie z nim Eros to pragnienie i poszukiwanie całości, które człowiek podejmuje od chwili, kiedy utracił swoją pełnię. W dawnych czasach bowiem ludzie znacznie różnili się od dzisiejszych, mieli postać kulistą, jakby zrośniętą z dwu ciał ludzkich.  Ponieważ byli potężni i ambitni, postanowili zagarnąć niebo dla siebie. Przypuścili szturm na Olimp, a Zeus,  broniąc bożej siedziby, rozdwoił ich, aby osłabli na ciele i duchu, i nadał im postać dzisiejszą. Od tej pory każdy człowiek jest tylko „połową” siebie, każdego przenika nieokreślone poczucie braku i tęsknota, by się dopełnić i zjednoczyć z drugą połową. Nie bez przyczyny nawet dzisiaj  mówimy o drugiej połówce jabłka albo pomarańczy, choć o orfickich mitach niewielu pamięta. W dyskusji, którą opisuje w „Uczcie” Platon, bierze udział także Sokrates. Dla niego Eros jest pragnieniem piękna, które drzemie w człowieku. To, że miłość kieruje się ku pięknu jest – zdaniem Sokratesa – rozstrzygające.  O tym, czym jest miłość, rozstrzyga więc jej przedmiot.  Stopnie miłości prowadzić mają od pięknych ciał do pięknych czynów, od czynów do nauk pięknych, aż do piękna samego w sobie.  Można je dostrzec okiem umysłu wprost, już nie za  pośrednictwem pięknych twarzy czy szlachetnego postępowania – i zaspokoić miłosną tęsknotę. Naturę Erosa obrazuje Sokrates poprzez historię o jego narodzinach ze związku Biedy i Dostatku, przez co „(…) bezdomny po ziemi się wala, (…) ale po ojcu goni za tym, co piękne i dobre”.  Bóg, który wyłonił się z pierwotnego rozdarcia, w symbolicznej opowieści sam pozostaje rozdarty – „(…) jednego dnia to żyje i rozkwita, to umiera znowu i znowu z martwych powstaje (…), a co tylko zdobędzie, to na powrót traci.(…) A jest pośrodku między mądrością i głupotą”. I właśnie dlatego jego żywiołem jest filozofia. Bogowie –jako mądrzy – nie filozofują, ponieważ mądrość już mają. Głupcy nie filozofują, ponieważ sądzą, że niczego im nie brakuje. Filozofuje nie ten, kto posiadł mądrość, ale ten, kto ją ukochał dla jej piękna. Jak Eros.

Tak oto filozofia okazuje się sztuką miłości, a każdy, kto kocha staje się  –  w pewnym sensie – filozofem.

Ewa Chudyba, historyk filozofii, Muzeum w Gliwicach